niedziela, 23 sierpnia 2015

John Steinbeck „Myszy i ludzie”


- Faceci tacy jak my -zaczął George - nie mają rodziny. Co zarobią trochę grosza, zaraz to przepuszczają. Nie mają na świecie nikogo, pies z kulawą nogą się nimi nie przejmuje
- Ale my to co innego! - zawołał radośnie Lennie. - Teraz powiedz o nas.
George milczał przez chwilę.
- Ale my to co innego - rzekł wreszcie.
- Bo ja...
- Bo ja mam ciebie, a...
- ...a ja ciebie! Mamy siebie i dlatego pies z kulawą nogą się nami przejmuje!
John Steinbeck „Myszy i ludzie”

„Klasyka, to to, co wszyscy chcieliby przeczytać i czego nikt nie czyta” – mówi nam znany cytat Marka Twaina. Jakże on jest prawdziwy! Większość z nas na pewno słyszała o wielu książkach zaliczanych do literatury klasycznej, które powinno się znać, ale cóż… Albo nigdy nie było czasu, albo widziało się już film, albo, jako, że jest to literatura klasyczna, błędnie zakładamy, że będzie to nudna lektura. Sam tak do tego podchodziłem przez dłuższy czas, dopóki nie postanowiłem, że (jako człowiekowi w miarę światłemu) wypada przeczytać przynajmniej te bardziej znane i cenione, wielkie dzieła. I tak, w swoim postanowieniu, dotarłem do Myszy i ludzi, wspaniałej książki!


Głównymi bohaterami jest dwójka przyjaciół: George Milton - obrotny spryciarz, oraz Lennie Small - upośledzony wielkolud o umyśle małego dziecka, ale ogromnym sercu. Przemierzają oni pogrążone w Wielkim Kryzysie Stany w poszukiwaniu pracy. Ich marzeniem jest założenie własnej farmy, gdzie mogliby hodować króliki i wieść sielskie życie. Do tego jednak potrzebują sporo pieniędzy. Przeznaczenie sprawia, że trafiają na ranczo Soledad, gdzie rozpoczynają pracę. Poznają tam niejakiego Candy’ego, staruszka, który podsłuchawszy jak snują swoje wizje przyszłości, też pragnie takiego życia. Candy postanawia wspomóc ich finansowo, pod warunkiem, że będzie mógł razem z nimi zamieszkać i pomagać w doglądaniu farmy. Oto marzenie tandemu przyjaciół jest na wyciągnięcie ręki. Los jest jednak przewrotny i lubi zakpić z ludzi w najmniej odpowiednim momencie. Niezdarność i nieświadomość własnej siły Lenniego oraz pojawienie się żony syna gospodarza, wszystko niweczą w ciągu jednego wieczoru. George, który zawsze wpiera Lenniego, staje przed bardzo trudnym zadaniem. By uchronić przyjaciela od ludzkiej nienawiści, George, gotów jest na niemałe poświęcenie i wyświadczenie koledze największej z możliwych przysług. Relacje między tą dwójką najlepiej oddaje cytat Tolkiena: „Przyjaźń polega czasem na powstrzymaniu druha w szaleństwie”.

Steinbeck w swojej krótkiej książce (raptem 120 stron) pomieścił całkiem sporo motywów. 
Oczywiście pierwszoplanowym jest marzenie George’a i Lenniego. Ich sen o lepszym życiu. Jak mówi pewna japońska piosenka: „W tym nędznym świecie nicości, nie ma nic poza nieskończonym snem”. Jednak, autor brutalnie przywołuje rzeczywistość. Nie każdy może liczyć, że jego marzenia się spełnią. Rozwiewa wizję, że ciężka praca daje spełnienie oraz pozwala na osiągnięcie czegoś w życiu. 
Drugim, jakże ważnym, motywem jest przyjaźń. Bardzo niecodzienna przyjaźń. George ukazany zostaje jako osoba bardzo cierpliwa, znosząca wszystkie przewinienia Lenniego. Nie raz kipi wściekłością w duszy, ale zawsze jest gotów przyjść z pomocą i nigdy nie zostawia druha samego, cokolwiek by ten nie zrobił. 
W książce pojawia się również motyw marginalizacji kobiet. Jedyną kobietą, pojawiającą się w książce, jest żona syna gospodarza. Aby podkreślić alienacje kobiet, pozbawiona ona zostaje nawet imienia. Można ją rozpatrywać zarówno jako postać negatywną oraz pozytywną. Na pewno nie chwali się jej, że kokietuje praktycznie ze wszystkimi mężczyznami jakich spotka. Ale gdy następuje moment jej zwierzeń, gdy opowiada jaka to czuje się samotna w świecie zdominowanym przez mężczyzn, wtedy można jej współczuć. W młodości miała tyle planów na przyszłość. Niestety. Ówczesny świat narzucił jej rolę kury domowej.

Sam tytuł wydawać się może dość zagadkowym, z możliwością sporej liczby interpretacji. Autor, zaczerpnął go jednak z wiersza Roberta Burnsa Do myszy, którego najważniejszy fragment brzmi: 
"Przemyślne plany i myszy, i ludzi
W gruzy się walą,
Nasze zapały zawód zwykle studzi
Zwątpienia stalą"
W nim to, ludzkie marzenia zostają przyrównane do potrzeb myszy. Genialne! I doskonale wpasowujące się w treść książki. Zachęcam do zapoznania się z pełną wersją wiersza. 

Podziwiam autora za lekkość pióra. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Tym co zaskakuje, jest to, że w tak małej książce, w tym natłoku zdarzeń i motywów, znalazło się jeszcze miejsce na opisy przyrody. Nie są to nudne, długie bajania autora. Dostajemy krótkie, ale bardzo żywe i treściwe opisy flory, które tej książce wychodzą tylko na dobre.

Książka, mimo prostej treści i małej objętości, wydawać by się mogła lekką lekturą. Jest to jednak wzruszająca opowieść o bezwarunkowej przyjaźni, pogoni za marzeniami i zdolności do ogromnych poświęceń dla dobra drugiej osoby. W swym głębokim przesłaniu, mówi, że nic w życiu nie jest łatwe i nie zawsze można otrzymać proste odpowiedzi.  

Podsumowanie:
Autor: John Steinbeck











Tytuł oryginalny: Of mice and men
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 120

Dla kogo? Książka godna polecenia wszystkim! Uważam, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, a nawet jeśli komuś nie przypadnie do gustu, to ratuje go mała objętość lektury. Jest to jedna z tych książek, z którą naprawdę warto się zapoznać, jeśli nie dla jej bogactwa intelektualnego, to chociaż dla obycia w  świecie literatury ;)

Coś ode mnie:
Jestem bezgranicznie wdzięczny swojemu infantylizmowi, że nakierował mnie na tą książką. Otóż, pewnego dnia oglądałem bajkę, gdzie jedna z postaci w niej występująca, by ironicznie podsumować odcinek, zaczęła czytać właśnie tą książkę. I dokładnie to, sprawiło, że zaintrygowany jak to niby ma się wiązać z fabułą bajki, postanowiłem kiedyś po nią sięgnąć. Zresztą tak było z wieloma innymi książkami (Lot nad kukułczym gniazdem czy Zabić drozda). Ujrzałem je najpierw w kreskówce, by potem sięgnąć po lekturę. Laboratorium Dextera, dziękuję Ci! ;)  


Treść: 9/10
Styl: 8/10
Okładka: 8/10
Moja ocena: 9/10


10 komentarzy:

  1. Raczej nie przeczytam.
    Pozdrawiam.
    http://miedzy--stronami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Do niektórych książek trzeb dojrzeć ;) To tak jak z jedzeniem pomidorów :D

      Usuń
  2. Mimo że ocena wskazuje że książka jest dobra to jestem na nie. Najbardziej odstrasza mnie tytuł i okładka. Fabuła tez nie w moim stylu.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jeśli patrzeć na okładkę z boku, to jest ona taka nijaka. Ale po przeczytaniu książki, genialnie zazębia się z fabułą i przesłaniem ;)

      Usuń
  3. Natchnąłeś mnie, Współtwórco :). Ja obecnie kończę "Władcę much", toż też przecież klasyka! Oczekuj recenzji, ja oczekuję chwilki żeby przeczytać "Myszy i ludzie" :).

    OdpowiedzUsuń
  4. To chyba książka nie dla mnie. Nie moje klimaty i okładka też mnie raczej nie zachęca, jakoś źle mi się kojarzy...
    Jakim cudem wypatrzyłeś tę książkę w Dexterze? :D
    pozdrawiam ;)
    Latające książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma się to sokole oko :D Pod koniec odcinka "Mama i Jerry" małpka Dextera czyta właśnie tą książkę. Już od dziecka mnie to trochę nurtowało. Jednak jak widać, w książce nic o myszach ;)

      Usuń
  5. Mam mieszane uczucia wobec tej książki, ale skoro ją polecasz to zaryzykuję i z chęcią ją przeczytam :) Będę za tą pozycją się rozglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gusta są różne, to prawda. Ale sądzę, że znajdziesz w niej coś dla siebie. Zawsze przynajmniej będzie można odhaczyć kolejną pozycję z listy 100 BBC ;)

      Usuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, wszystkie czytam i zawsze na nie odpowiadam. Dziękuję za Wasze słowa!