poniedziałek, 21 września 2015

Richelle Mead „Akademia Wampirów” (recenzja serii)

W murach Akademii zagnieździły się intrygi i kłamstwa. Szepty snuły się w korytarzach, a prawda ukrywała po kątach.
R. Mead „Akademia Wampirów” 
 Nie jestem fanką wampirów, wilkołaków czy innych stworów. No dobrze, nigdy nie czytałam jeszcze nic  o syrenach, więc tego muszę spróbować :). Nie chodzi o to, że nie lubię magicznych stworzeń, bo magię w twórczości wszelakiej uwielbiam. Nie lubię tylko tego oklepanego „Zmierzchowego” klimatu „ona i on – ten idealny, nierealny, nadnaturalny, ach i och”. Nie lubię przewidywalności, a z tym niestety kojarzy mi się zetknięcie jej - zwyczajnej i jego – niezwykłego. Co skłoniło mnie do czytania serii, której nawet tytuł, Akademia Wampirów, brzmi zupełnie nie w moim stylu? Po wielu namowach koleżanki i zapewnieniach, że „to coś innego” dałam się przekonać... a teraz jestem jej za to bardzo wdzięczna. 


Główną bohaterką jest Rose, dampirka, szkolona do obrony morojów. Dziewczyna, kiedy poznajemy ją w pierwszej części serii, ma już na swoim koncie spotkanie ze śmiercią. Cudem przywrócona do życia dzięki Lissie zyskuje duchową więź z przyjaciółką, może czytać jej myśli. Lissa jest ostatnią znaną przedstawicielką arystokratycznego rodu, gdyż cała jej rodzina zmarła. W dodatku grozi jej pewne niebezpieczeństwo. 
W pierwszym tomie poznajemy bohaterki wtedy, gdy zostają „złapane” po rocznej ucieczce ze szkoły (co zrobiły ze względu na wyżej wspomniane niebezpieczeństwo). Eskortuje je nowy strażnik szkoły, Dymitr Bielikow. I w tym momencie cię zatrzymam, odetchnę. Informuję wszystkie młode damy, które teraz czytają – Dymitr jest chyba jedyną książkową postacią, w której się zadurzyłam przez wszystkie lata mojej czytelniczej wędrówki. O czymś to chyba świadczy, prawda? Swoją droga, nie oglądajcie ekranizacji pierwszej części Akademii... (więcej raczej nie powstanie, ogromny potencjał został pogrzebany przez próbę stworzenia na ekranie komedii dla młodzieży), Dimka tam, to kawał drewna, a nie moje wyobrażenie, którego wersję poglądową możecie zobaczyć obok ;). W tym momencie książki zaczyna się wątek miłosny naładowany taką elektrycznością, że momentami niemal prąd przeskakiwał przez palce dotykające kartek w trakcie czytania. 

Do fantastycznych scen, które skradną Wam serca (koleżanka czytając w tramwaju ocknęła się trzy przystanki za późno, że powinna wysiąść) dochodzą intrygi, prześladowania, napiętnowanie ze względu na pochodzenie, morderstwo i napaść przerażających strzyg na szkołę. Niekoniecznie w tej kolejności. Przedstawienie w jednym poście historii zawartej w sześciu tomach wydaje się być niemożliwym, zwłaszcza bez zdradzania zbytnio treści. Poprzestanę więc na ogólnej recenzji.

Językowo nie ma się czego przyczepić, czyta się naprawdę dobrze. Pojawiają się zabawne żarty sytuacyjno-słowne, a całość jest poprawna stylistycznie. Nie oczekujcie wielce poetyckich metafor, ale też porzućcie myśli o miałkości i stylu wypracowania dwunastolatki. Jest naprawdę dobrze, autorka potrafi sprawić, że czytelnik ma wrażenie, iż znajduje się w  samym epicentrum wydarzeń a zaraz zza pleców może wyskoczyć mordercza strzyga z ostrymi kłami. 

Odstręczająca jest natomiast reklama na okładce każdej książki, akurat mam szósty tom pod ręką:
Ostatni tom kultowej serii „Akademia wampirów”, którą pokochali wielbiciele „Zmierzchu” Stephenie Meyer.
Niebo a ziemia, tak mogę porównać walki w Akademii... i świecenie w słońcu ze „Zmierzchu”. Jeśli znajome Wam małolaty są (albo jeśli same/sami jesteście) zainteresowani wampirzą tematyką, to poświęćcie chwilę na poznanie choć pierwszej części historii Rose Hathaway. Ja pożyczyłam ją od koleżanki by następnego dnia zwrócić i odebrać drugą cześć. Taki pęd do czytania miałam tylko kilka razy w życiu i porównać mogę to tylko do pierwszych spotkań z Potterem i jego przyjaciółmi. Jest coś magnetycznego w niektórych książkach, a ta seria to ma.  

Pierwsze trzy tomy oceniam naprawdę wysoko, później dopadło mnie lekkie znużenie, być może spowodowane moją ostatnią tendencją do niechęci do serii. Czuję się trochę „uwiązana” przy jednej tematyce, a jak już wspomniałam w kilku recenzjach, jestem osobą, która musi czytać kilka książek równocześnie, wybierać na każdy wieczór inną tematykę. 
I muszę wspomnieć o najmocniejszym, poza osobą Dymitra, punkcie tej pozycji. Jest nią główna bohaterka. Banalne? Niekoniecznie. Wśród powieści dla młodzieży naprawdę trudno jest mi wymienić takie, w których dziewczęce postacie nie przyprawiałyby mnie o chęć rozorania im twarzy za trzpiotkowatość, płaczliwość, niezdecydowanie  i bojaźliwość. Śmiało (i z poparciem koleżanek) stwierdzam, że Rosemarie jest tą, która rzadko kiedy działa na nerwy (zdarza jej się grać na strunach wytrzymałości od czwartego tomu), jest zaradna, zdeterminowana i wie czego chce. Naprawdę ją polubiłam. Poza tym jest szalenie zabawna, jak i jej... ciii, tu już nie mogę zdradzać :).

Nasze życie jest nieprzewidywalne. Staramy się postępować właściwie, a robimy to, czego oczekują od nas inni. Czasami, kiedy nasze pragnienia są sprzeczne z ustalonymi zasadami... stajemy przed koniecznością wyboru.
Dymitr w „Pocałunku cienia”



Podsumowanie
Autor: Richelle Mead


Tytuł oryginalny: Vamipre Academy, Frostbite, Shadow Kiss, Blood Promise, Spirit Bound, Last Sacrifice   
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2010-2012
Liczba stron: 328-544

Dla kogo? Dla tych, którzy zainteresowani są nadnaturalnymi istotami współzajmującymi nasz ziemski padół, bez konieczności mierzenia się z przeciągłymi spojrzeniami i problemami bohaterów rodem z opery mydlanej.

Coś ode mnie:  Jeśli chcecie żeby książka Was porwała, oplotła się wokół mózgu fabułą i odcisnęła pieczątkę w pamięci, przy tym szukacie niesamowitych przygód, to przedstawiam Wam nowa koleżankę, Rose i jej historię. Poznajcie się bliżej. 

Treść: 7/10
Styl: 7/10
Okładka: 5/10
Moja ocena: 7/10  

38 komentarzy:

  1. Małolatą nie jestem już (chlip :() ale w sumie to mogłabym to przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chlipkam, że lata nastolęctwa są dawno za mną... ale dziś skończyłam szósty tom. Wiek nie zobowiązuje! :)

      Usuń
    2. Dołączam się do zbiorowego chlipania. "Nastolęctwo" trwa zdecydowanie zbyt krótko... A co do sagi, nie lubię wampirów i wilkołaków, więc tym razem podziękuję. Za to dobrze wiedzieć, że taka saga istnieje. Sięgnę po nią, jeśli będę miała wenę na fantastykę. :-)))

      Usuń
    3. Też nie przepadam za wampirami, ale ciesze się, że dałam się namówić... choć nie od razu!

      Usuń
  2. Ja to bym nawet teraz przeczytała tę serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu sięgnąć po tę serię. Trochę się bałam, że będzie to drugi Zmierzch, ale skoro nie to sięgnę po nią jak najprędzej :)

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, to zuuuuupełnieee coś innego, na szczęście :)

      Usuń
  4. Hm, ja w sumie ostatnio nie lubię młodzieżówek, nie przepadam też za motywem wampirów w powieści, to chyba nie moja bajka :x Zwłaszcza ze seria jest tak długa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To polecam chociaż pierwszą część, na próbę. Jeśli nie przepadniesz to faktycznie daj sobie spokój :-)

      Usuń
  5. Uwielbiam Akademię wampirów! I Dymitra! Ale na razie przeczytałam pierwsze cztery tomy. Zobaczymy, jak to będzie z pozostałymi ;)
    przystanek-bookstock.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. O ile bardzo podobają mi się książki, które recenzujesz, to do tej nie zamierzam sięgać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wzbraniałam około roku! A teraz... Razem z koleżankami, siedzimy ze trzy, polonistki z wykształcenia, dwudziestotrzylatki i czytamy kolejne części, haha.

      Usuń
  7. HAHAHAHA! uwielbiam Cię! w sumie to trochę mnie załamuje kwestia odpowiadania wszystkim, że nie jestem w ciąży, bo to w sumie głównie z tym łączą się myśli 'ślub i 21 latka' XD
    i ogólnie myślę, że każdej osobie będącej w związku po pewnym czasie włącza się taka lampka ''to ten, to ten, to ten jedyny osobnik płci przeciwnej'' i wtedy się już wie, co robić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje jeszcze kwestia 'czy jestem wystarczająco dorosła na zakładanie rodziny?', hah.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Akademia Wampirów jakoś mnie nie pociąga.
    Pozdrawiam.
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie od tej serii odpycha. Oglądnęłam film i był beznadziejny ;/ a z wampirów juz wyrosłam i zwyczajnie nie bardzo mnie to interesuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, film był straszny, tak jak napisałam :-P

      Usuń
  11. Mnie jakoś nigdy do tej serii nie ciągnęło, a od jakiegoś czasu nawet nie mam ochoty czytać książek o wampirach, bo chyba na razie przejadł mi się ten wątek. Filmu nie oglądałam, bo słyszałam, że jest straszny, więc nie ma co sobie głowy zawracać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmem nie ma co sobie głowy zawracać, książkę (chociaż pierwszy tom) szczerze polecam.

      Usuń
  12. Ja po przeczytaniu tej serii dowiedziałam się czym jest kac książkowy. Czytałam w tamtym roku i z nastawieniem a'la dampir? Toż to durnota jakaś. Okazało się, że to jest tak świetne, że raz mój mąż poszedł na noc do pracy, a ja położyłam się do łóżka czytać trzeci tom. Nagle mąż wraca - czytałam 8 godzin szok! Uwielbiam Rose! Jest moją książkową boginią:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak własnie sobie myślałam, że jesteś osobą, która może zrozumieć moje uwielbienie dla Rose i jej przygód :). Ja zaczynałam mieć wieczorem mgiełkę przed oczami, kiedy czytałam caaaały dzień (na drugim? roku studiów miałam co drugi wtorek wolny - wtedy pochłonęłam pierwszy tom).

      Usuń
    2. PS Słyszałaś o „Kronikach krwi"?

      Usuń
    3. Ja słyszałam! :D Mało tego jestem uzależniona od Adriana, który w Kronikach jest fantastyczny ;D Gorrrąco polecam, wszystkim, którzy są ciekawi, co dalej dzieje się w świecie morojów, a dzieje się... oj dzieje... xD Zdaję sobie sprawę, że fakt, iż zmienia się główna bohaterka może troszkę znięchęcić, zwłaszcza, że panna Sage w AW nie wybija się zbytnio, ale zapewniam - książka jest warta zachodu! ! ! Dłuugo się wahałam, żeby sięgnąć po kontynuację, ale jak już zaczęłam czytać, to od razu kupiłam wszystkie dostępne w księgarni części. Teraz z wytęsknieniem oczekuję na 5 część... (a moje serce już usycha z tęsknoty za młodym Iwaszkowem)

      Usuń
    4. Czyż może być lepsza rekomendacja? :)

      Usuń
    5. Tak, tak oczywiście po przeczytaniu AW zaczęłam zbierać:) Tym bardziej, że tam jest Adrian, a uważam, że on w Akademi został najbardziej poszkodowany, samotny. Na stronie Naszej Księgarni są tanio dostępne po 9zł albo 10zł (zakładka książki lekko uszkodzone), mam już tom 1,2,3 i 5 :) Poluję na Magię Indygo, muszę mieć całość, bo wiem, że to na pewno szybko się czyta:)

      Usuń
    6. Pomyliłam się 1,2,4 i 5 :) trzeci to właśnie ta nieszczęsna Magia, której mi brakuje:(

      Usuń
    7. Dzięki za informacje Już sprawdzam stronę Naszej Księgarni :)

      Usuń
  13. Kurcze tyle razy mi Akademia Wampirów rzucała się w oczy, tyle razy chciałam ją przeczytać... I teraz znowu to samo. Znowu będę na nią chorować ;) Mam nadzieję, że tym razem uda mi się ją gdzieś dorwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy w końcu Ci się uda, to prawdopodobnie będziesz żałowała, ze tyle zwlekałaś ;)

      Usuń
  14. Na tej pierwszej okładce jest Angelina Jolie, nie? Od razu mi się tak skojarzyło. ;)
    "Dymitr jest chyba jedyną książkową postacią, w której się zadurzyłam przez wszystkie lata mojej czytelniczej wędrówki" - Ja nigdy się nie kochałam w bohaterze literackim, u wybranków protagonistek zazwyczaj widzę pełno wad. ;)
    Rose, jak pisałam już wcześniej, wydaje się kimś, kogo bym polubiła. Przekonam się, kiedy już sięgnę po tę serię (nawiasem mówiąc: serie najfajniej się opisuje w jednym poście, prawda?). :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Własnie też mi się cały czas wydaje, że to Angelina. Z tymi okładkami jest dziwna sprawa, na każdej jest inna dziewczyna... nie do końca łapię szatę graficzną serii.
    A Rose naprawdę jest całkiem w porządku. W pewnym momencie może zacząć Cie irytować, ale na tle armii bezpłciowych i "wymemłanych" protagonistek w młodzieżówkach wypada bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czaje się na ta serię, ale ciągle brakuje chociażby jednej części ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pożyczałam od koleżanki, więc jakoś tak się przyzwyczaiłam do myśli, że nie będę mieć tej serii na swojej półce... Chociaż gdyby udało się trafić na jakąś ogromną promocję to czemu nie! :-)

      Usuń
  17. Czytałam jakoś w gimnazjum w fazie na zmierzch wszędzie to wydawało się czymś innym:) Teraz widzę, że owszem fabułę ma bardziej złożoną,a bohaterowie są mniej drewnem. To wciąż to samo:)
    Pozdrawiam
    zalanykawa.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, wszystkie czytam i zawsze na nie odpowiadam. Dziękuję za Wasze słowa!