poniedziałek, 28 grudnia 2015

praca zbiorowa „Harry Potter. Książka do kolorowania”





Wiele osób, w tym ja i CzarnoKsiążnik zawdzięcza magiczne dzieciństwo Harry'emu Potterowi i jego przyjaciołom. To dzięki niezwykle pięknie wykreowanemu światowi czarodziejów mogliśmy oderwać się od codzienności oraz mogliśmy poznawać eliksiry, zaklęcia, magiczne stworzenia i prawdziwą przyjaźń. Tak, wiem, że ostatnio pierwszy tom został wydany ponownie wraz z pięknymi ilustracjami. Prędzej czy później zapewne to wydanie trafi na moją półkę (w najgorszym i „najpóźniejszym” wypadku – na półkę moich przyszłych dzieci :)). 
Dziś nie o tym. Dziś o moim przecudownym prezencie gwiazdkowym, który sprawia, że przepadam na długie godziny brudząc palce flamastrami. W dzisiejszej recenzji to nie słowo (a obraz) będzie grać główna rolę.




Książka do kolorowania wydana jest w formacie nieco mniejszym od standardowego A4, a jej okładkę zdobią złote, połyskujące elementy. Dużym plusem są dla mnie grube kartki, na których wydrukowane są ilustracje do kolorowania. 



Lubię malować flamastrami i pisakami, ponieważ mają bardziej nasycone kolory niż kredki. Obawiałam się czy nie będę musiała z nich zrezygnować by nie poniszczyć obrazków z drugiej strony, ale na szczęście moje obawy były bezpodstawne. Pierwsze próby wskazują na to, że można bezpiecznie używać pisaków do ożywiania czarno-białych rysunków.








Kolorowanka daje nam wejść do magicznego potterowskiego świata ukazując obrazki ze wszystkich książkowo-filmowych części. Czasem są to kadry z filmów, czasem wyobrażenia pewnych elementów wykreowanych przez J. K. Rowling. Jeśli jesteście ciekawi – zdecydowanie przeważają ujęcia filmowe.


Nie byłabym sobą, gdybym nie wskazała pewnego istotnego mankamentu wydania. Chodzi mianowicie o rysunki, które mieszczą się na dwóch sąsiadujących stronach. Niemożliwym jest dotarcie z kolorem do samego środka obrazka. Próbowałam na wszelkie sposoby otworzyć książkę  i niestety, ale te „większe” ilustracje tracą sporo na estetyce – są dziwnie zgięte i „wciągnięte” na samym środku. 





Zastanawiają mnie też „zapchajdziury”. Nie mogę przeboleć, że wśród tych wszystkich kolorowanek nie ma ani jednej sceny z Balu Bożonarodzeniowego (żebym w końcu mogła zrobić Hermionie niebieską sukienkę; kto to wymyślił, żeby w filmie miała różową?), a zamiast tego są obrazki, które w zasadzie nie przedstawiają niczego konkretnego i nie wiadomo jak (i czy) je kolorować.


Niemniej jestem niezwykle zadowolona, że Moja Gwiazdka sprawiła mi taki fantastyczny prezent, który został stworzony chyba specjalnie dla mnie :). Od razu ostrzegam Was, że pokolorowanie jednej strony to zazwyczaj trzy i więcej godzin. Świetna zabawa na długie, długie dni, wieczory i noce.  
Nie mogę się doczekać kolorowania TEJ ilustracji!



Podsumowanie:
Autor: praca zbiorowa
Tytuł oryginalny: Harry Potter Coloring Book

Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 96

Dla kogo? Wszyscy pasjonaci HP i kolorowanek będą usatysfakcjonowani, zaręczam.

Coś ode mnie: Jeden z najlepszych prezentów w życiu!


Treść: -
Styl: 7/10
Okładka: 8/10 
Moja ocena: 8/10





34 komentarze:

  1. Kusząca jest ta kolorowanka, te potterowe rysunki... :) Kiedy kolorujesz pisakami, pokolorowane rysunki nie odbijają się na sąsiedniej stronie - to spora zaleta. Ja mam kredki akwarelowe - mają intensywne kolory i można użyć przy nich wody, wtedy mogą robić za farby, ale istnieje ryzyko odbicia się pokolorowanego rysunku, dlatego jednak wolę kolorowanki jednostronne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o kredkach akwarelowych, są troszkę drogie, a nie jestem pewna czy by mi odpowiadały. Póki co szykuję się do zakupu zestawu trzydziestu pisaków (jest nawet kolor "skórny" :D), bo są dość tanie, a ja mam naprawdę ogromną frajdę z posługiwania się właśnie nimi.
      Widziałam ostatnio świetne kolorowanki, z których można wyrywać strony i np. powiesić sobie w pokoju skończony obrazek. Kiedy skończę już z Potterem, to rozważę taki zakup.

      Usuń
  2. Moja przyjaciółka uwielbia Harrego, więc myślę, że przy najbliższej okazji sprezentuje jej tę pozycję. Jeżeli ktoś ma artystyczną duszę, jest fanem serii to jest to coś idealnego:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że się ucieszy ;-). To jest taka rzecz, której sami sobie zwykle nie kupimy, ale chcielibyśmy mieć.

      Usuń
  3. Chyba sobie zakupię coś takiego :) Ja też zwykle maluję pisakami bo mają bardziej nasycone barwy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem sama, przybij piątkę! :-)

      Usuń
  4. Ee, raczej nie dla mnie takie kolorowanki, jak już mam wyżywać się artystycznie, to wolę, by miało to swój jakiś cel, by czemuś służyło. No nie wiem, szkoda mi kilku godzin na coś, co później do niczego mi się nie przyda. A dostałam teraz kolorowankę z wymiany, więc chyba poślę ją dalej, bo się bez sensu będzie u mnie kurzyć.
    O, a jak koloruję (ale to swoje pseudo-dzieła), to też używam flamastrów! Tyle że ja mam jakieś takie średniowieczne (czyt. dostałam je w czasach, w których nie wiedziałam jeszcze, jak ich używać) w postaci całych sześciu kolorów - ale za to z Faber-Castell, więc jest moc! :D Nie dość, że nie trzeba dużo wysiłku, to jeszcze takie żywe są te rysunki... Często też używam akwareli (również szumne sześć kolorów, tym razem z firmy Totalne No Name za kilka złotych w supermarkecie) - też się sprawdzają, a dochodzi jeszcze możliwość cieniowania i mieszania barw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam takie podejście kiedyś - a co ja potem z tymi kolorowankami zrobię? Bp co mi to?
      Później zaczęłam "tworzyć" w swoim kalendarzu a5 na zajęciach, wykładach i największa frajdę sprawiało mi przyjście do domu i kolorowanie ich pisakami (przecież nie będę nosiła na uczelnię zestawu "mały malarz" ;D), szczególnie w dziwne kolory (np. zielone włosy, różowa skóra, haha). Także przekonałam się do kolorowanek z czasem, po prostu z przyjemności, już nieważne, że są "po nic". Chociaż ostatnio ogłosiłam, że ten prezent gwiazdkowy to będzie moje kolorowankowe portfolio ;D. Poza tym mam o czym gadać z dziewięcioletnią siostrą mojego chłopaka, jest i więc użytek!
      Dobre i sześć kolorów jak masz takie cuda, pomieszasz, pomieszasz i masz nagle trzy razy tyle barw. Zazdroszczę! Widzialaś te kapitalne skrzynki z Faber-Castell?

      Usuń
    2. Haha, ten argument o dziewięcioletniej siostrze ostatecznie mnie przekonał. :D
      Nawet mi nie mów o tych cudownych skrzynkach! Zawsze jak jestem w jakimś plastycznym, staram się nie patrzeć w tamtym kierunku, bo aż zazdrość mnie bierze. Choć kiedyś mi ciocia (która była malarką, aktualnie bardziej uczciwie zarabia jako grafik) na urodziny sprezentowała może mniej spektakularny zestaw, ale za to w postaci 48 kredek z Koh-i-Noora. Moje cacuszko ♥ :D

      Usuń
    3. O, wyczuwam artystycznie uzdolnioną rodzinę, to zawsze plus :D. Ja nie przeboleję chyba do końca życia, że mimo iż siostry taty i tata są uzdolnienie manualno-artstycznie nikt nie pomyślał żeby mnie gdzieś wysłać. A przecież tak lubiłam rysować! Może teraz bym coś potrafiła, a nie bazgrała bez ładu i składu po kalendarzach. Kiedy byłam dziewczynką chciałam... robić ilustracje do książek ;D

      Usuń
    4. Ale to mnie też nigdzie nie wysyłali, jestem rodzonym samoukiem - przy czym warto dodać, że głównie leniwym samoukiem, bo jak jeszcze kiedyś chciało mi się tworzyć jakieś większe rysunki, to teraz co najwyżej jakieś zakładki zrobię. Cóż, nikt nie jest idealny ;D
      Ty, a wiesz, że ja chyba też kiedyś myślałam nad robieniem ilustracji do książek? :D

      Usuń
    5. A widzisz, mogłybyśmy być w alternatywnej rzeczywistości koleżankami po fachu :D

      Usuń
  5. Aż chcę się poszukać kredek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej strasznie zazdroszczę Ci tej kolowanki :* koniecznie muszę sobie taką sprawić
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie dostałam na gwiazdkę, a szkoda!!! Kupię sobie sama:-) O cyklu Rowling już się gdzieś wypowiadałam, że przeczytałam synowi wszystkie tomy na głos, oprócz ostatniego. Książki do kolorowania bardzo mi się podobają, widziałam w ksiegarniach różne, także kalendarze w wersji do kolorowania. Uważam, że to świetny pomysł! Podobno bardzo takie zajęcie wycisza, rozwija wyobraźnie, itp.itd.Ja widzę tu jeszcze jeden plus - dla tych którzy nie umieją rysować czyli dla mnie, to taka namiastka twórczości plastycznej.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie "Harry Potter i kamień filozoficzny" był pierwszą "poważnie grubą" książką, jaką przeczytałam. Było to chyba w drugiej klasie podstawówki i pamiętam, że przeczytanie takiego ogromnego tomiska (dla dziewięciolatki) zajęło mi trzy dni. Wtedy odkryłam magię czytania ;)

      A kolorowanie naprawdę pozwala się uspokoić, polecam!

      Usuń
  8. Widziałam widziałam i przyszło mi do głowy, by w niedalekiej przyszłości sprawić taki prezent pewnej małej dziewczynce ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla małej dziewczynki proponowałabym coś innego, akurat ta kolorowanka nie należy do najprostszych...

      Usuń
  9. Nie lubię kolorować.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze sobie myślę, że takiej starej babie nie wypada kupować kolorowanek, ale tą bym z wielką chęcią pokolorowała! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że ja dostałam - nie mam tych dylematów, haha.

      Usuń
  11. Widziałam to w Empiku, ale szczerze mówiąc książka mnie rozczarowała - rysunki mogłyby być lepszej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre na pewno, ale nie jest tak źle. Każdy nowy gadżet z HP będzie mnie chyba cieszył, skoro nie mogę liczyć na kontynuację serii.

      Usuń
  12. Podoba mi się pomysł z tymi kolorowankami dla "dużych", ale nie przepadam za Harrym Potterem - rysunki w tej kolorowance mają, jak dla mnie, zbyt duże elementy ;) Wolę, kiedy nad pokolorowaniem jednego elementu trzeba się troszkę namęczyć, uważać, żeby nie wyjechać za linie. Najbardziej podobają mi się takie kolorowanki z ornamentami i mandalami.
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo podobają się te z motywami lasu, np. Zaczarowany las. Kiedy już skończę (a będą to pewnie miesiące ;)) moją książkę do kolorowania, to chciałabym coś takiego nabyć.

      Usuń
  13. Kompletnie nie wiedziałam o istnieniu takiej kolorowanki, dla fanów Harrego jest to nie lada igraszka. Może sama się kiedyś w taką zaopatrzę, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się bardzo cieszę, że ktoś to wymyślił :-)

      Usuń
  14. Kolorowanki są super! <3 HP również bardzo lubię, więc nie pogardziłabym tą kolorowanką. ;) Ale widzę, że byłoby trudno mi to wszystko pokolorować... Aczkolwiek wyzwania są spoko! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno? Nie musisz mi mówić, drugi tydzień, a ja jestem przy drugim obrazku ciągle, hahah.

      Usuń
  15. ach, miałam nadzieję, że będzie więcej rzeczy pokolorowanych przez Ciebie :) podobają mi się te psychodeliczne wzorki z kluczami, zniczami itp., ale nie chciałoby mi się np. kolorować całego lochu ze snape'm :< i tak byłby cały czarny :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Planuję wrzucić zdjęcia albo filmik całej pokolorowanej książki, kiedy już w końcu wszystko skończę ;)

      Usuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, wszystkie czytam i zawsze na nie odpowiadam. Dziękuję za Wasze słowa!