poniedziałek, 14 marca 2016

Nicholas Sparks „Jesienna miłość”

Przekonałem się, że w życiu nie ma sprawiedliwości. Jeśli w szkole czegoś uczą, powinni uczyć właśnie tego. 



Nicholas Sparks uważany jest przez wiele kobiet za króla romansu. Nie da się ukryć, że w jego twórczości temat miłości zajmuje pierwsze, dominujące miejsce. Teoretycznie Jesienna miłość także powinna się obracać wokół porywów serca. Czy rzeczywiście tak jest? Ja tę książkę odebrałam inaczej...

Jest koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Uczniowie liceum spędzają ostatnią klasę szkoły w małym miasteczku, w którym każdy zna każdego. Jamie Sullivan jest córką pastora, Landon Carter jest synem bogatego polityka. Bal licealny zmienia życie tej dwójki na zawsze, bo choć widzieli się przez wiele lat, to dopiero tamten dzień pozwala im się dostrzec.  Później przychodzi wspólny występ w przedstawieniu, wspólne spędzanie czasu... Co zrobi Landon dowiadując się o tym, co ukrywa przed wszystkimi Jamie?



Zapewne większość z Was miała styczność z filmem Szkoła uczuć (z 2002 roku), który jest ekranizacją tej lektury. Nie wiem, ile z Was zdaje sobie sprawę z różnic, jakie występują na linii film-książka, ale są one bardzo znaczące dla wymowy utworu. W filmie wszystko zostało uproszczone (och wiem, nie pierwsza to taka realizacja kinowa!). Chłopak jest łobuzem, dziewczyna niewinną owieczką, coś ich do siebie przyciąga... Schemat stary jak świat. Wiecie, że w Jesiennej miłości było inaczej niż w Szkole uczuć? Jeśli nie – to pierwszy argument przemawiający za tym żebyście zapoznali się z jej treścią.


Na jej twarzy igrał lekki uśmiech.
- Chętnie z tobą pójdę – oświadczyła – ale pod jednym warunkiem...
Zacisnąłem zęby, mając nadzieję, że to nie będzie coś zbyt strasznego.
- Tak?
- Musisz obiecać, że się we mnie nie zakochasz.
Zrozumiałem, że żartuje, bo się roześmiała, nie mogłem jednak powstrzymać westchnienia ulgi. Czasami Jamie miała zaskakujące poczucie humoru.

Drugim argumentem jest fabuła, która na pewno nie pozostawi Was bez wzruszeń.  Jeśli nie będziecie płakać przy końcowych stronach, a wrażliwe osoby będą na pewno (ja, choć doskonale wiedziałam po seansie filmowym, jak potoczy się znajomość bohaterów i tak nie mogłam się powstrzymać)... to może odnajdziecie tę prawdę o dorastaniu, którą Sparks zawarł w historii Landona i Jamie, ponieważ...

Po trzecie, choć autor nie zawsze w swoich utworach skupia się na budowaniu obrazu psychicznego bohaterów, to zdecydowanie poświęcił temu uwagę w opisywanej lekturze. I tutaj argument pierwszy łączy się z drugim – postać Landona Cartera to naprawdę bohater o solidnych fundamentach ;). Nie jest zabiegającym wyłącznie o poklask gogusiem, chcącym się przed wszystkimi popisywać i być uwielbianym (film). Tu siedemnastolatek jest... przeciętnym, zwykłym, wręcz niewidzialnym „jednym z wielu”. I może Was to zadziwi, ale to jest ten element, za który najbardziej polubiłam Jesienną miłość. Bo każdy, kto miał te naście lat (lub ciągle ma) może wyobrazić sobie siebie na jego miejscu. Podoba mi się droga jaką odbył dzięki Jamie, podoba mi się jego przemiana, przełamywanie się do nowych rzeczy  i podoba mi się także to,  jak przedstawione jest jego stopniowe dostrzeganie, że drugi człowiek to wartość.


To nie jest tylko romans. Owszem, fani sercowych uniesień (zwłaszcza te młodsze fanki, będące w wieku zbliżonym do wieku bohaterów książki) znajdą tu sporo dla siebie, ale dla mnie to przede wszystkim historia o przemianie w wartościowego człowieka. 

 Dowiedz się kim jesteś i pozostań sobą.





Podsumowanie:
Autor: Nicholas Sparks

















Tytuł oryginalny: A Walk To Remember
Wydawnictwo:  Albatros
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 220

Dla kogo? Dla nastolatek i fanek autora... ale jest to także jedna z tych pozycji Sparksa, po którą mogliby sięgnąć i mężczyźni.

Coś ode mnie: Ciesze się, że w ramach nadrabiania zaległości z Wszystkich Kolorów Miłości zdecydowałam się w pierwszej kolejności właśnie na Jesienną miłość. Jest to książka dość krótka, ale zawiera w sobie spore przesłanie - nie uprzedzajcie się do ludzi przedwcześnie.

Treść: 7/10
Styl: 6/10
Okładka: 7/10
Moja ocena: 6+/10

42 komentarze:

  1. Czytałam na razie tylko 3 książki Sparksa i muszę stwierdzić,że do gustu przypadła mi tylko ,,Ostatnia piosenka''.Czytałam ,,Noce w Rodanthe'' oraz ,,Na zakręcie'' i nie porwały mnie.Mam nadzieję,że coś mi się jeszcze spodoba,bo myślę,że autor ma świetne i wzruszające książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie do tej pory najbardziej podobała się "I wciąż ją kocham", może spróbuj z nią :).

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze przyjemności czytać książek autora, choć filmy, na ich podstawie częściowo widziałam. Myślę, że mogłabym odnaleźć się w tych historiach. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko uważaj, gdy już przemożesz się do czytania Sparksa - jedne książki ma świetne, inne po prostu nudne. Trzeba szukać tego pierwszego gatunku ;)

      Usuń
  3. Czytałam parę lat temu, fabuła może nie powala, ale wzrusza ogromnie... Człowiek zaczyna zastanawiać się nad niesprawiedliwością losu. Innych książek Sparksa już nie ruszyłam, chyba trochę drażni mnie ich ckliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytając drugą książkę autora z rzędu dochodzę do wniosku, że chyba tak się nie da i trzeba go dawkować, czytać co jakiś czas, między różnymi innymi twórcami.

      Usuń
  4. Czytałam jedynie "Wybór" i zachwytu nie było, ale pamiętam, że lekko i przyjemnie mi się czytało ;-) Mam jeszcze na półce "Pamiętnik", ale zaciekawiłaś mnie tymi różnicami między książką a filmem, więc może i "Jesiennej miłości" przyjrzę się bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest króciutka, na dwa, góra trzy razy, więc jeśli tylko spodoba Ci się film... :)

      Usuń
  5. Ksiazka jest magiczna i lepsza od filmu..ale tu muszę przyznać film tez jest mocny :3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam kilka książek Sparksa i ogółem je lubię, jednak czasem czuję przesyt wzruszeń. Co jakiś okres — jak najbardziej. Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się wydaje, że co za dużo Sparksa... to wcale nie za dobrze.

      Usuń
  7. Jestem ciekawa tej książki i pozostałych też, ponieważ nie znam twórczości tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jeden z autorów typu "wypada znać choć jedną pozycję", tak że nadrabiaj, nadrabiaj ;)

      Usuń
  8. Jeśli miałabym ochotę na ckliwy i wzruszający romans, prawdopodonie sięgnęłabym właśnie po Sparksa. Jednak do tej pory niestety nie zjednał mnie sobie, bo w jego powieściach odnajduję mnóstwo szablonowości, co mnie osobiście odstrasza.
    Nie mówię nie, bo kiedyś się pewnie skuszę :)
    Pozdrawiam
    Paulinka z
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysły na fabułę ma akurat całkiem niezłe... tylko ta przewidywalność! A, i kiedy sięgam po jego książkę, to liczę się z tym, że na końcu na pewno ktoś umrze ;D

      Usuń
  9. Nicholas Sparks..pisarz absolutnie nie dla mnie i wciąż nie mogę pojąć skąd ta jego popularność. No cóż, o gustach się nie dyskutuje. Ważne, że inne czytelniczki zadowolone :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On cały czas uderza w te same tony - spotkanie po traumatycznych przeżyciach, niemożność bycia razem, śmierć jednego z bohaterów. Udał mu się pewien motyw i go powiela... takie mam wrażenie, kiedy czytam kilka jego książek zaraz po sobie.

      Usuń
  10. W tym przypadku najpierw obejrzałam film, potem sięgnęłam po książkę. Jednak nie żałuję! Nawet wyznam Ci coś w całkowitej tajemnicy... jako nastolatka byłam szalenie zakochana w Landonie! No przecież każdy z nas marzy o takiej pięknej miłości... może nie takiej tragicznej, ale na pewno pięknej :)
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak wszystkie gimnazjalistki opowiadały sobie, ile łez wylały na tym filmie ;D

      Usuń
  11. Film znam na pamięć, ale do książki jeszcze nie sięgnęłam :( Bardzo zgrzeszyłam? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo nie - rozgrzeszam czytelniczo ;). Jeśli miałabyś wybierać coś ze Sparksa, to wybierz "I wciąż ją kocham" :)

      Usuń
  12. Czytałam większość jego książek i bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytam wszystkie, w końcu nie na darmo dostałam na Gwiazdkę prenumeratę Wszystkich Kolorów Miłości :)

      Usuń
  13. U mnie na blogu do wygrania "Na ratunek" tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyżej, przyjdzie do mnie pocztą ;) ALE dzięki za informację.

      Usuń
  14. Od bardzo długiego czasu twórczość tego autora mam w planach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ekranizację tej powieści oglądałam już wiele razy. Mimo, że jest dosyć typowa i schematyczna, to i tak się przy niej wzruszam. Po książkę również muszę sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się wzruszam, nie przejmuj się ;)

      Usuń
  16. Przyznam, że Jesienna miłość mi się podobała...ale moim zdaniem książki tego autora są do siebie podobne co nie jest już fajne.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to zbyt fajne, dlatego muszę chyba zrobić sobie przerwę po "Dla ciebie wszystko", którą to książkę autora właśnie czytam.

      Usuń
  17. Kiedy byłam młodsza obejrzałam film i dobrze znałam piosenki z filmu, które są bardzo ładne. Jednak nie wiedziałam, że film był na podstawie książki.
    Książkę przeczytałam już jakiś czas temu, może dwa lata temu, nie pamiętam. To była chyba pierwsza powieść Sparksa, która przeczytałam.
    Ta książka jest niezwykła wśród wszystkich książek, które przeczytałam. Może nie jest to moja ulubiona książka, ale wywołała we mnie sporo emocji.
    Gdy czytałam książkę czułam, że ona jest zwyczajnie PIĘKNA i PRAWDZIWA. To w jaki sposób Landon zakochał się w Jamie, to jest pięknie tu pokazane. Nie raz dwa i od razu się zakochał. Najpierw ją poznał i z czasem pokochał. Można powiedzieć, że się zaprzyjaźnili i potem to przerodziło się w miłość, i to jest cudowne. Zbudowali fundament pod swój związek.
    Jamie była nietypową bohaterką. Spokojna, cicha, nie przejmuje się opinią reszty o sobie. Ta dziewczyna żyje wiarą, jest to dla niej najważniejsze w życiu. Ja ja jestem osobą wierzącą, dlatego ta postać jest mi w jakiś sposób bliska.
    Ta książka jest wręcz taka eteryczna, jak z innego świata. Myślę, że to temu, że tu nie ma w zasadzie w ogóle erotyzmu. Są jakieś pocałunki, ale to jest na dalszym planie. Ich miłość wydaje się taka czysta, nie skupia się na seksie, nie żeby seks był zły, tylko ostatnio miłość utożsamia się często tak bardziej z cielesną postacią. A seks jest dopełnieniem miłości, a nie fundamentem. Tak myślę.
    Nie pamiętam czy płakałam na książce, chyba nie, ale poraziła mnie i napełniała mnie, nie wiem jak to nawet nazwać, takie coś co ogarnia serce i czujesz, że możesz ulecieć do nieba.
    Czytała też "Ostatnią piosenkę". "I wciąż ją kocham" i "Pamiętnik" Sparksa.
    Podobały mi się.
    Super recenzja :)
    Pozdrawiam Tris *.* z http://hopebravestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że proces zakochania się Landona jest przedstawiony we właściwy sposób, nie to co w wielu innych książkach autora (BUM - jesteś piękna kocham cię, hahaha).
      Ja chyba jeszcze nie znalazłam bohaterki, z którą mogłabym się aż tak utożsamiać... momentami miałam wrażenie, że Scarlett O'Hara z "Przeminęło z wiatrem" ma ze mną wiele wspólnego, ale to aż wstyd się przyznawać :P.

      Usuń
    2. Nie czytałam jeszcze "Przeminęło z wiatrem", ale mam w planach na daleką przyszłość ;) Polecasz tą powieść?

      Usuń
    3. BARDZO polecam! Nie dość, że zapoznasz się z życiem w XIX-wiecznej Ameryce czasów wojny secesyjnej, to odhaczysz sobie pozycję z "klasyki, którą trzeba znać" :)

      Usuń
  18. oj nie czytałam tej książki, ale mam ją w planach. Lubię tego autora i mam nadzieję, że mi się spodoba.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  19. Ileż ja razy czytałam tę książkę :) Teraz zbieram całą serię książek Sparksa, więc będzie okazja, żeby znowu do niej wrócić :)
    www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie słyszałam nigdy o tych różnicach książki i filmu. Dotychczas obejrzałam tylko film, ale myślę sobie, że może warto przeczytać kiedyś i książkę :D W końcu czas akcji jest fajny i lubię romanse... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz więc na co czekać! :) Ja osobiście bardzo lubię czytać książki, na podstawie których widziałam film.

      Usuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz, wszystkie czytam i zawsze na nie odpowiadam. Dziękuję za Wasze słowa!