Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 kwietnia 2016

Remigiusz Mróz „Kasacja”

Na świecie jest właśnie taka sprawiedliwość, jaką dostaliśmy. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy, a sędzia szuka czegoś pośrodku. A przedtem ktoś układa normę prawną, wokół której wszyscy tańczymy jak pieprzeni Indianie, odpychając się wzajemnie i podkładając sobie nogi. To jest sprawiedliwość w demokratycznym wydaniu.



Na początku roku wyznaczyłam sobie krótką listę książek, które na pewno przeczytam w 2016 (bo albo wstyd się nie orientować w ich tematyce, albo zwlekam już dostatecznie długo z zabraniem się za nie). Wśród tych pozycji było (bo teraz już wykreśliłam) ”coś” Mroza. Tym czymś została Kasacja opisująca zmagania prawniczego duetu w sprawie obrony mężczyzny oskarżonego o morderstwo.

wtorek, 8 marca 2016

Marc Elsberg „Blackout”

(...) Ale również ja pojąłem, że wojny przyszłości nie będą koniecznie potrzebowały broni, czołgów czy odrzutowców bojowych, tylko będą przebiegać mniej więcej tak, jak właśnie obserwujemy. Nie możemy; więcej: nie wolno nam czekać na to, aż ktoś wystrzeli pierwszy pocisk albo zrzuci na któreś z naszych miast pierwszą bombę. Wróg tego nie uczyni, bo wcale nie musi. Dlaczego miałby wysyłać swoich żołnierzy na grad naszych kul i dział, jeśli równie dobrze może nas zniszczyć, siedząc sobie wygodnie za biurkiem dziesięć tysięcy kilometrów stąd? Rozumieją państwo? Pierwszy ruch został wykonany! Przeciwnik nie potrzebuje nawet broni atomowej. Bo to my sami doprowadzimy do eksplozji jądrowych. Pierwsza spustoszyła już sporą część Francji. Kolejne są jedynie kwestią czasu.




Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałoby życie bez prądu? Wiemy mniej-więcej jak radzili sobie ludzie w rzeczywistości sprzed pojawienia się żarówki... ale czy myśleliście kiedyś o tym, co by się stało, gdyby TERAZ ktoś wyłączył prąd? Autor Blackoutu, Marc Elsberg zastanowił się nad tym wnikliwie i w swojej książce pokazał jak bardzo ludzkość XXI wieku uzależniona jest w praktycznie wszystkich aspektach od elektryczności.

sobota, 12 grudnia 2015

Peter James „Pogrzebany”

Nic nie trwa wiecznie. Trzeba cierpliwie czekać na właściwy moment, a prędzej czy później dostanie się wielką szansę. Tak jak w przyrodzie. Najwięksi drapieżnicy są też najbardziej cierpliwi. 
P. James „Pogrzebany”


Każdy czegoś się boi. Dla jednych najstraszniejsze będą wysokości, dla innych wijące się jadowite węże albo konieczność wizyty u dentysty. Też się czegoś boję. To coś śni mi się uparcie po nocach i paraliżuje pod kołdrą, dopóki nie uświadomię sobie, że straszna wizja była tylko snem. A o czym piszę? O obudzeniu się wewnątrz zamkniętej, zakopanej pod ziemią trumny. Taka sytuacja przytrafiła się głównemu bohaterowi książki Petera Jamesa. Zapraszam na recenzję Pogrzebanego.