Swojego szczęścia nie możesz uzależniać od innych, ani tym bardziej od losu, musisz je budować sama. Powinnaś być silna, bo tylko tacy ludzie bywają szczęśliwi, a tę moc czerpie się z własnego wnętrza, z pokus, którym uda ci się oprzeć, z odnoszonych codziennie małych zwycięstw nad własnymi słabościami, z plonu, jaki przyniesie Twoja praca.
Celina „Cukiernia pod Amorem. Hryciowie”
Nie wiem na ile to często spotykana, a na ile to rzadkość, ale ja mam zwyczaj odciągać w czasie i dawkować przyjemności czytelnicze. Kiedy wiem, że mam na półce książkę, która jest kontynuacją świetnej serii, albo zostało mi już niewiele rozdziałów do zakończenia lektury, to... zwalniam. Zaczynam czytać w międzyczasie inne rzeczy, odciągam swoją uwagę od danej pozycji. Dlaczego? By nie rozstawać się z przygodą i bohaterami. Tak robiłam z każda częścią HP – dawkowałam (tu przeniosło się to nawet na film – na ostatnią część nie poszłam do kina, bo „nie chciałam żeby moje dzieciństwo się skończyło” i żeby „nic więcej nie było”; ostatecznie obejrzałam ją na komputerze... rok po wszystkich!). Dziś prezentuję Wam serię, którą duuuuża grupa damskiej części odbiorców na pewno zna, a z którą ja nie chciałam się rozstawać. Czas na sagę o Gutowie.
Te trzy tomy lądowały na mojej półce ze średnią regularnością dwóch lat – cóż, wspomniałam o tym, że lubię dawkować to, co dobre. A dwie linie fabularne, akcja, która rozpoczyna się w połowie XIX wieku i rozgrywa równolegle w 1995 roku to świetny pomysł. Bogata i obfitująca w barwne postacie historia – to zapewni Wam ta trylogia. Występują w niej pełnoprawni spadkobiercy możnego rodu Zajezierskich i potomkowie bękarta (jak to ostro brzmi!) Tomasza Zajezierskiego. Żyją obok siebie nie wiedząc o sobie, a smaczku i pikanterii dodaje tajemnica pierścienia znalezionego na palcu mumii odkrytej w korytarzach pod miastem. Pierścień ten miał być dowodem na pokrewieństwo z hrabią Tomaszem. Nie wiadomo jednak skąd wziął się przy odnalezionym ciele, ani jaka jest tożsamość kobiety, która spoczęła w grobowcu z osobliwą błyskotką.
Warto zapoznać się z tą seria nie tylko dla bardzo interesującej fabuły, ale dla lekcji historii, którą nam ona daje. Podążając przez kolejne lata za kolejnymi postaciami z książkowego rodu, towarzyszymy im przez zawieruchy polskiej historii. Ja osobiście baaardzo lubię poznawać codzienność jaka otaczała ludzi żyjących na długo przed moim pojawieniem się na świecie. A to zapewniła mi między innymi Cukiernia...
Losy bohaterów są tak zgrabnie i szczegółowo wplecione między daty, na końcu każdego tomu znajduje się kalendarium postaci, krótka charakterystyka i drzewa genealogiczne, że nic dziwnego, iż wiele czytelniczek wyszukiwało w Internecie fikcyjnych postaci (np. Giny Weylen), będąc przy tym przekonanym o jej rzeczywistym istnieniu. Małgorzata Gutowska-Adamczyk bardzo wiarygodnie przedstawiła dzieje kilku pokoleń, to fakt.
Uwielbiam wręcz szatę graficzną całej serii, która przedstawia witrynę sklepową w różnych kolorach. To chyba najładniejsze okładki jakie mam na swojej półce. Są po prostu urocze i bardzo klimatyczne. Świetnie oddają ducha książki i przywodzą na myśl minione lata świetności (?) małych kawiarenek z tradycją. I są, bardzo retro, więc nie mogą mi się nie podobać! Musze jeszcze nadmienić, iż są bardzo wytrzymałe!

Teraz czas na dygresję. Książki, które czytam bardzo często kończą w tragicznym stanie (później je kleję, składam itd.), nie żebym robiła im specjalnie krzywdę, ale... czytam, gdzie mogę. Równa się to z tym, że powieści podróżują ze mną w deszczu, na mrozie, w plecakach wypełnionych
wszystkim, wciśnięte w torebki i w sakwy rowerowe. Wypełniają się nadmorskim piaskiem, spadają z wysokości, zalewają się wodą w wannie. Yhmm, jestem fanką
aktywnego czytelnictwa :).
Co do Cukierni pod Amorem - jestem po dużym wrażeniem odporności na moje użytkowanie. Trzecia część, którą czytałam głównie w domu, wygląda niemal jak nowa z księgarni! Musiałam to napisać, tak jak muszę podzielić się ciekawostką związaną z żółknięciem stron tej serii. Jak już napisałam – kolejne tomy lądowały średnio co dwa lata w mojej biblioteczce. Zobaczcie na załączone zdjęcie. Od najstarszej (na samym dole) do najnowszej. Nie zdawałam sobie sprawy, że książki tak szybko się starzeją i z pachnących młodzieniaszków zmieniają się w pożółkłych staruszków! Zwróciliście na to uwagę? Czy może to charakterystyczne tylko dla pewnego typu papieru?
Wracając do głównego przedmiotu recenzji – jeśli kochacie romanse historyczne to jest to trylogia, którą musicie koniecznie poznać. A jeśli chodzi o fanów tajemnic – zapewniam, że nie będziecie w stanie dociec zagadki pierścienia Zajezierskich. To jaka jest prawda jest ironicznie prawdopodobne. Bo w życiu takie przypadki zdarzają się zdecydowanie najczęściej.
Na mały minus zasługuje tylko otoczka „harlequinowatości”, która rodzi się z reklamy na okładce pierwszego tomu:
Silne kobiety. Wielkie Namiętności. Rodzinne tajemnice.
Uważam również, że z kilku scen seksu można było zrezygnować. Ich opis nie wnosi zbyt wiele, a usunięcie pozwoliłoby na uniknięcie wrażenie przesytu.
Na przeczytanie czeka u mnie już pierwsza część
Podróży do miasta świateł, czyli niejakie rozwinięcie losów jednej z bohaterek
Cukierni pod Amorem, której zakupem chwaliła się
TUTAJ. Świadczy to o tym, że styl jakim posługuje się autorka opisywanej serii bardzo przypadł mi do gustu. Ba! Chcę wręcz przeczytać wszystko co ta pani napisała. Z mojej strony jest to ogromny komplement, którym zdecydowanie nie szastam na prawo i lewo.
Podsumowując, zachęcam Was do sięgnięcia po pierwszy tom, ten zielony. Myślę, że się nie zawiedziecie. A Ci którzy już czytali... mogą podzielić się wrażeniami i odczuciami jakie lektura pozostawiła :).
Podsumowanie:
Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł oryginalny: -
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2010-2011
Liczba stron: 472-520
Dla kogo? Myślę, że przede wszystkim dla kobiet. Nie spotkałam się jeszcze z mężczyzną czytającym tę serię, ale... w sumie, dlaczego nie? :)
Coś ode mnie: Cieszę się, że trafiłam na autorkę, na tę serię. Myślę, że Cukiernia pod Amorem pozostanie tytułem, który będę wspominać miło nawet za kilka lat.
Treść: 8/10
Styl: 7/10
Okładka: 10/10
Moja ocena: 8/10