Książki zrobiły na mnie szalone wrażenie. Ze zwykłych kartek papieru wyczarowywało się świat, równie prawdziwy, jak ten doświadczany zmysłami. Co więcej, świat książek, niby mięso konserwowe, był bogatszy i lepiej przyprawiony, niż ten oglądany dookoła. W życiu codziennym, na przykład, widywało się wiele osób nigdy ich dobrze nie poznając, podczas gdy o postaciach z książek wiedziało się i co myślą, i co zamierzają.
Pamiętacie, jak pisałam o Wilgotnych miejscach? Wydawało mi się wtedy, że to jedna z najbardziej kontrowersyjnych pozycji jaki będę mogła napotkać w życiu. Dziś opiszę Wam książkę, która przewyższa Wilgotne miejsca kilkakrotnie (jeśli można mówić o mierzalności kontrowersji), a nosi dość niewinny tytuł... Poznajcie Malowanego ptaka.






